Relacje pacjentów: Łuszczyca owłosionej skóry głowyKobieta, 35 lat
Cała w łuskach
"Ups... eee... masz coś na policzku, kochanie. Zaraz to strząsnę".
Nie to mam ochotę powiedzieć, gdy leżę na sofie w czułym objęciu mojego narzeczonego w niedzielny wieczór. Ale niemniej jednak od czasu do czasu muszę. Cierpię bowiem na łuszczycę owłosionej skóry głowy, a w łuszczycy tworzą się łuski, które naturalnie odrywają się od skóry i spadają. Czasami lądują na policzku mojego chłopaka, na mojej koszulce, czarnym krześle biurowym czy poduszkach sofy, żeby wymienić zaledwie parę miejsc.
Powiedzenie, że "cierpię" na łuszczycę owłosionej skóry głowy to może za mocno powiedziane. Rozpoznano u mnie chorobę w wieku 18 lat, a z czasem, gdy nauczyłam się lepiej o siebie dbać, choroba też ustąpiła. Chociaż świąd i białe łuski są wciąż obecne w mniejszym czy większym stopniu, nie czuję zwykle, żebym cierpiała. Łuszczyca jest częścią mnie i tak będzie zawsze, a na szczęście zarówno mój narzeczony jak i reszta mojego otoczenia rozumie, że czasami się ze mnie "sypie". Z wiekiem zrobiłam się też bardziej wyrozumiała.
Jesteś chora psychicznie
Ale nie było wcale śmieszne, gdy w wieku 18 lat rozpoznano u mnie łuszczycę owłosionej skóry głowy. Jak pamiętam, choroba pojawiła się nagle po cudownych wakacjach letnich w liceum, w czasie których sporo pracowałam i wiele razy rano przed pójściem do pracy związywałam mokre włosy w koński ogon.
Najpierw zaczęło się od świądu na karku, który w ciągu paru miesięcy pogorszył się. Dlatego poszłam do lekarza, który skierował mnie do specjalisty. I to do jakiego specjalisty - pamiętam dokładnie, że na drzwiach do tego trochę dziwacznego, burkliwego lekarza specjalisty, mężczyzny po pięćdziesiątce, było napisane "Choroby skórne i weneryczne". Pamiętam też, że wstydziłam się, że miałam do niego pójść. Inni, którzy siedzieli w poczekalni musieli myśleć, że mam chorobę weneryczną.
Co gorsza, w trakcie rozmowy w niezręczny sposób powiedział mi, że łuszczyca to choroba uwarunkowana psychicznie, która zaognia się zwłaszcza w okresach, gdy jest się psychicznie niezrównoważonym. Nie mylił się całkowicie, ale co za sposób przedstawienia i wyjaśnienia diagnozy młodej dziewczynie. Przez wiele lat pamiętałam tylko dwie sprawy z tej wizyty - zawstydzenie, że byłam u lekarza specjalisty chorób wenerycznych i informację, że jestem chora psychicznie - a w każdym razie niezrównoważona.
Dzisiaj wiem dobrze, co miał na myśli. Łuszczyca zaognia się w okresach, gdy jestem zestresowana w pracy i nie żyję tak, jakbym chciała - zdrowo, jedząc wiele warzyw, ryb i kurczaka, ćwicząc i odpowiednio się wysypiając. Zwłaszcza w okresach egzaminów, zawodów miłosnych, czy innych problemów, jakie się ma mając dwadzieścia kilka lat, wiele razy nieświadomie drapałam skórę głowy do krwi zostawiając białe plamy łusek na krzesłach, podłogach i ubraniach ku swojej wielkiej frustracji i bólowi.
Profilaktyka i leczenie
Po tym jak cztery-pięć lat temu przestałam robić sobie jasne pasemka u zwykłego fryzjera, a w zamian zaczęłam chodzić do ekologicznego i stosować wyłącznie ekologiczne produkty do mycia włosów, udaje mi się niemal całkiem zlikwidować objawy łuszczycy. Jeśli tylko dobrze się wysypiam, żyję zdrowo i raz w miesiącu chodzę na kąpiele lecznicze na basenie we Frederiksbergu. Mają tam basen z solanką z dodatkiem takich samych soli i minerałów, jakie znajdują się w Morzu Martwym. I muszę powiedzieć, że to skutkuje. Słona woda i słońce dobrze działają na moją łuszczycę, a przy braku Morza Martwego, basen we Frederiksbergu jest fantastyczną alternatywą.
W ostatnich latach miałam też czasami łuszczycę w przewodach słuchowych - znowu, zwłaszcza jeśli w jakimś okresie nie dbałam wystarczająco o siebie i swój organizm. Z reguły udaje mi się jednak ograniczyć wykwity smarując je maścią Elocom 0,1 % przez jeden lub dwa wieczory.
Otwarty stosunek do choroby
Pomogło mi bardzo to, że mam otwarty stosunek do swojej łuszczycy. Wiele osób reaguje na moją otwartość co do choroby mówiąc: "Ja też to mam", i w ten sposób odkryłam, że nie jestem odosobniona. A jednocześnie nie muszę cały czas strząsać łusek z biurowego krzesła - moi koledzy wiedzą przecież, co to za białe plamki.
Gdy pierwszy raz mój narzeczony chciał pogłaskać mnie po włosach i głowie, powiedziałam mu od razu o łuszczycy skóry głowy. Na szczęście przyjął to spokojnie, zaakceptował i głaszcze mnie, jakbym nie miała łuszczycy. I to uważam za najlepszy sposób na życie z przewlekłą chorobą - z jej świadomością i akceptując, że jest ona częścią mnie, ale w miarę możliwości, tak jakby jej nie było.
|